poniedziałek, 6 lutego 2012

Apel o zdrowie i... zdrowy rozsądek!

"Dzień jak co dzień", rzec by się chciało - dzieci wchodzą do sali - jedne wesołe, inne zaspane, a jedno.... chore. Pani podchodzi do mamy i stwierdza  fakt, na co mama próbując przemyślanej po drodze strategii, odpowiada: "Jak to?Nie, jest zaspana, a po za tym Laura tak lubi tu przychodzić, panie są takie miłe, ona tak świetnie się tu czuje". Pani wychowawczyni jest jednak nieustępliwa i odmawia przyjęcia dziecka do grupy, na co mama ulegając nagłej metamorfozie, zupełnie jak Doktor Jekyll w pana Hyde'a, wybucha: "Będzie wojna! tak proszę pani, to skandal, co ja teraz mam zrobić? ja do pracy muszę iść, a Wam się moim dzieckiem nie chce zajmować".  Takimi słowy pożegnała się obrażona rodzicielka pewnej trzylatki, którą odesłano do domu, zanim zdążyła się rozebrać. Cóż, powszechnie wiadomo, że najlepszą obroną jest atak.

Przyczyna odmowy przyjęcia do grupy tego dziecka wydawała się oczywista, choć niestety nie mamie. Małe, biedne dziewczątko przymykało zaropiałe, czerwone oczy, a na deser oblizywało zielony katar... Uroki przedszkolnego życia. Nie trzeba kończyć studiów medycznych, by zauważyć, że pociecha niezadowolonej mamy ma zapalenie spojówek, a na dodatek coś się dzieje w dziecięcym nosie. Nauczyciel w przedszkolu chce wierzyć całym swoim pedagogicznym sercem, że kochający rodzic zrobi  wszystko, co w jego mocy, by uszczęśliwić swoje dziecko, nawet kiedy zaprowadza je chore do przedszkola. Jednakże miłość do dziecka musi łączyć się ze zdrowym rozsądkiem i nim właśnie powinna kierować się zbuntowana mama, gdy podjęła decyzję o przyprowadzeniu córki do przedszkola,  w stanie bynajmniej świadczącym o dobrym zdrowiu.

Przedszkole to miejsce, w którym przebywa ogromna ilość dzieci wspólnie bawiących się w sposób, o którym rodzicom się nawet nie śniło. Spędzają ze sobą każdą chwilę,  dosłownie! Czasem zdarzy się, że biorą coś do buzi, co przed chwilą było konsumowane przez kolegę, innym razem wspólnie siadają na sedesie albo  myją zęby jedną szczoteczką, ponieważ  "on, proszę pani, ma szczotkę z autem, a ja nie". Takie rzeczy to codzienność przeciętnego przedszkolaka, dlatego tak ważnym jest, by przyprowadzając pociechę do przedszkola  była ona, najprościej rzecz ujmując, zdrowa! W końcu każdemu rodzicowi zależy, by ich maluch nie chorował, a tego można uniknąć pod warunkiem, że dorosły wykaże się odpowiedzialnością i nie będzie przemycał chorego brzdąca w szeregi wspólnoty przedszkolnej. Przecież, Drodzy Rodzice, to może się obrócić przeciwko Wam! Tato pokrętnie tłumacząc się alergią, licząc na brak przejawów inteligencji nauczycielki, domyślającej się jednak podstępu, kiedy to z nosa malca ciekną zielone stróżki, a czoło wykazuje zbicie temperatury do 35 stopni silną dawką anty uderzeniową w stylu nurofen- sam sobie szkodzi!Choroba się rozwinie, zwłaszcza w środowisku innych potencjalnych, małych nosicieli zarazków. Zamiast pięciu dni  w domu, spędzą tam minimum dwa tygodnie, najprawdopodobniej łykając antybiotyk, po którym powinno się zostać jeszcze tydzień w domowych pieleszach - ponieważ żaden szanujący się pediatra nie wypisze tak zwanej zdolności do przedszkola po chorobie. Nie warto, to przecież oczywiste!

 I już na koniec, Kochani Rodzice, musicie być świadomi, że my nauczyciele wiemy wszystko, co dzieje się za drzwiami Waszego domostwa. Wasze pociechy z nami rozmawiają tak jak jeden z moich podopiecznych: "Powiem pani coś w tajemnicy, mama dała mi syrop, ten "bum" (ibum, jak się domyśliłam) i powiedziała, żebym nic nie mówił, bo to tajemnica".
 I co? I nic...zapalenie oskrzeli i zwolnienie z pracy... na trzy tygodnie.


niedziela, 29 stycznia 2012

Egzaminacyjne piekło

Historia stara jak świat, bo przecież system polskiej oświaty, mimo dwudziestego pierwszego wieku nie uczynił wielu spektakularnych postępów... Przeciwnie raczej pławi się w swoich ideach wygłaszanych z pozycji siedzącej, wprost z ciepłego fotela ministra. Po czterech latach wypada przekazać ów wygodny mebel kolejnemu, zmęczonemu politykowi, koniec końców - czas na zmiany - jakiekolwiek, a powszechnie wiadomo, że "Show must go on"!

niedziela, 16 października 2011

Leż spokojnie, rączki też odpoczywają...

Zażenowana nauczycielka spogląda na swoją podopieczną, podczas „leżakowania”…  Sympatyczna, bystra dziewczynka, zawsze grzeczna,  cicha, nie sprawiająca żadnych kłopotów, tylko te  jej dziwne ruchy… „Aniu wyjmij rączki  spod kołderki, tak nie wolno się bawić”.  Ania czerwona i równie zakłopotana posłusznie wyjmuje ręce i czuje jak spala ją wstyd – została przyłapana, pani powiedziała że nie wolno, więc robiła coś złego, a przecież mama mówiła że ma być grzeczna!  
Ania rosła w przekonaniu, że seksualność jest czymś niewłaściwym, niewinne, wydawałoby się stwierdzenie nauczycielki, wzmocnione reakcją w domu wywołały traumę i problemy seksualne dorosłej Anny.

poniedziałek, 9 maja 2011

Portret rodzinny

Każdy rodzic zerkając na pierwsze bazgroty dziecięce jest dumny z twórczości własnej pociechy. Powodem do dumy na początku twórczej drogi malca, są trzy kolorowe kreski, z czasem zmieniające się w w wielką plamę, by w końcu, po upływie lat, przekształcić się w dom, pieska czy... rodzinny portret.
W sposobie rysowania własnej rodziny zaklęte są emocje, praca plastyczna może stać się lustrem, w którym rodzice zobaczą to, czego dziecko nie umie lub nie chce powiedzieć...dzieci rysują  szczerze- to ich sposób na udział w domowych dyskusjach i przedstawienie własnego punktu widzenia na sytuację w najważniejszym dla nich miejscu świata - w rodzinie.

niedziela, 17 kwietnia 2011

Radosna twórczość i czarna kredka

 „Powinniście państwo koniecznie porozmawiać  z psychologiem…” takimi słowy zwróciła się nauczycielka trzyletniego Jasia do zaskoczonych rodziców, oglądających prace zebrane, sztuk trzy, swego jedynaka. Rysunki przedstawiają to, co zwykle rysują dzieci w tym wieku: widoczny jedynie po wcześniejszym objaśnieniu autora, domek, mama, tata… niepokojący dla pani jedynie jest fakt, iż wszystkie wykonane są czarną kredką...Czy rzeczywiście jest się czym martwić? Czy ta nieszczęsna czarna kredka na trzech pracach dziecka powinna stać się powodem wizyty u specjalisty? Dlaczego nauczycielka  straszy rodziców? Odpowiedź jest prosta – nie zgłębiła tematu.

Interpretacja rysunków dziecięcych to sztuka, którą trudno posiąść i wymaga wielu lat doświadczenia w pracy z dziećmi. Wyciąganie wniosków o stanie psychicznym dziecka na podstawie jedynie trzech prac plastycznych jest nieprofesjonalne i świadczy jedynie o stanie wiedzy i umysłu osób, które takich praktyk się dopuszczają. Rysunki dziecięce mogą być niewyczerpanym źródłem informacji o dziecku, jego lękach, emocjach, odczuwanych zagrożeniach, ale także o poczuciu humoru i miłości do bliskich...

sobota, 26 lutego 2011

Skąd się biorą dzieci?

Przychodzi taki czas w życiu każdego rodzica, w którym pociechy zaczynają interesować się tym, co mrozi krew w żyłach zaskoczonego taty. Nagle, podczas śniadania, gdy dom pachnie świeżym pieczywem, za oknem świeci słońce, a mocna kawa pieści gardło i żołądek, pada TO pytanie i nic już nie jest takie jak było… Nie wystarczy już opowieść o kapuście, malec wie że to niedopracowana bujda rodzicielska, o bocianach tez nie ma co wspominać, bo dociekliwe pytania trzy lub czterolatka szybko zweryfikują fakty. Skąd się biorą dzieci… cóż… a więc to było tak…

wtorek, 1 lutego 2011

Jak wybrać przedszkole?


Zbliża się marzec – miesiąc wyborów rodzicielskich, zbieranie danych, przeglądanie ofert, poszukiwania w Internecie, rozmowa na forum: Które wybrać? Które najlepsze? Przedszkole – miejsce, które ma się stać bezpieczną przystanią trzyletniego przedszkolaka…
Od wielu lat, w większych miastach w Polsce, placówki oświatowe organizują event „Drzwi Otwarte” – w tym także przedszkola. Rodzice w wyznaczonych dniach mają prawo przyjść  i zapoznać się z organizacją danego przedszkola, a także ocenić jego wyposażenie i, co najważniejsze, poobserwować nauczycieli w pracy z dziećmi. Wybór miejsca, w którym pociecha będzie spędzać większość swojego czasu przez najbliższe trzy lata, musi być przemyślany – w końcu przedszkole to drugi dom! Zanim maluch zostanie zapisany do przedszkola, rodzice często borykają się z określeniem kryteriów wyboru: własne doświadczenia z dzieciństwa, czy też statystyki w Internecie? Zaryzykować i zapisać dziecko do przedszkola znajdującego się w pobliżu miejsca zamieszkania, czy też posłuchać innych mam, straszących "wyścigiem szczurów" od najmłodszych lat i wozić dziecko do elitarnego przedszkola na drugim końcu miasta? Rodzicu! Tylko spokój może Cię uratować. Oto kilka wskazówek na co zwrócić uwagę by dokonać właściwego wyboru.